360lecie 20180318coollogo com 105671451

I Liceum Ogólnokształcące w Rzeszowie

im. ks. Stanisława Konarskiego

35-030 Rzeszów; 3-go Maja 15

tel. 17 748 28 20  fax. 17 748 28 30

pierwsze w mediach 3

mscloudlogofanpage 1lo

kanal youtube 175

Archiwum wiadomości

„Pokot” – Agnieszka Holland

pokot

Pokot jest filmem budzącym wiele emocji. Po przeglądnięciu paru stron internetowych można się zdziwić. jak sprzeczne recenzje napisali oglądający. Jedni burzą się, że film jest o niczym ciekawym, że jest „zbyt nudny” na thriller. Pewien dziennikarz z „Polityki” próbował wpasować film do gatunku czarnej komedii czy baśni. Czytając takie recenzje wielki żal rodzi się w sercu człowieka, który starał się oglądnąć film ze zrozumieniem i dobrze go zinterpretować.


Film rozgrywa się owszem w baśniowej scenerii prowincjonalnego miasteczka, pięknych lasów, łąk, ale z baśnią nie ma nic wspólnego. Scenariusz oparty jest na treści książki Olgi Tokarczuk pt. „Prowadź swój pług przez kości umarłych”, która zawiera wiele sytuacji i spraw zaczerpniętych z życia. Niektórzy recenzenci burzą się, że w filmie schemat pogania schemat, że aktorzy nie ulegają dynamicznym przemianom, ale nie o to w nim chodzi.
Główną bohaterką historii jest starsza kobieta – Janina Duszejko. To energiczna, pełna werwy miłośniczka zwierząt. Mieszka w małym miasteczku, które jest otoczone piękną przyrodą w tym także lasami. Tam właśnie polują myśliwi, to myślistwo jest jednym z głównych problemów, które są poruszane w filmie Holland.
Film rozpoczyna piękna scena spaceru Duszejko z jej kochanymi psami, jedynymi bliskimi. Po spacerze we trójkę wracają do domu. Rano Janina jedzie do pracy i jak zwykle zostawia psy „przy domu”. Dwa border collie znikają. Główna bohaterka odchodzi od zmysłów, rozpoczyna poszukiwania. W ich trakcie w lesie znajduje martwą sarnę, złapaną we wnyki. Duszejko wściekła idzie na policję, prosi o pomoc. Dowiadujemy się wtedy, że policja od dawna ignoruje jej „donosy”. Zwraca się również do księdza, jako osoba wierząca prosi go o radę, tłumaczy, że psy były dla niej jak córki, były jej jedyną rodziną. Ksiądz zabrania jej bluźnić, upomina, że psy nie mają duszy, nie mogą być zbawione, nie są istotami boskimi, a inne myślenie jest grzechem i ludzką pychą. Ksiądz każe jej się modlić za siebie. Podczas wypowiadania wszystkich stereotypów przez księdza kamera skierowana jest na jego usta, aby wzmocnić przekaz. Identyczny kadr pada w gabinecie komendanta policji, który mówi, że to tylko zwierzęta, że po co nimi zajmować się aż tak. Inny komendant przywołuje jako przykład swoją babcię, która na starość zajmuje się siedmioma kotami, stwierdza, że nie rozumie, dlaczego starsze kobiety tak bardzo zajmują się zwierzętami i dziwi się, czy nie ma jakichś ludzi do opieki. Obraz myśliwego i właściciela fermy norek hodowanych na futra jest również wykreowany przez rzeczywistość: jest on alkoholikiem, dziwkarzem oraz ma problemy z przemocą. Wchodząc po polowaniu razem z nim na jego fermę widzimy lisy w ciasnych klatkach, schorowane, wystraszone, piszczące, on bierze pałkę zaczyna uderzać w klatki krzycząc na bezradne, uwięzione zwierzęta skazane na śmierć. Inna scena pokazuje jak jeden z pracowników wynosi oskórowanego lisa i rzuca go na „kupę” innych ciał bez skóry, jak gdyby nigdy nic, jak gdyby wyrzucał papierek po batoniku na stertę śmieci. Jednym z popularniejszych również stereotypów ukazanym w filmie jest banie się ludzi chorych na epilepsję. Dyzio cierpi na tę choroby, nagle mdleje, opowiada, że przez to wyrzucili go z pracy w Berlinie, teraz nikt o tym nie wie i nie może się dowiedzieć, bo historia by się powtórzyła.
Wszystkie te stereotypy, mimo że nie raz tak dobrze znane, niestety wciąż są prawdziwe. Każdy obraz, każde przestępstwo, każda złamanie prawa chroniącego zwierzęta jest zaczerpnięta z naszej rzeczywistości. Dla widza powinno być to wstrząsające. Ten film ma ukazać, że społeczeństwo pozwala na mordowanie, skórowanie i wyrzucanie, czyli bezczeszczenie ciał żywych istot. Ma pokazać, że te ssaki, takie same jak ludzie, tylko im podrzędne nie są traktowane jako żywe istoty, nie jako podmioty, a jako przedmioty. Świnia nie jest istotą - ona jest szynką, lis jest futrem - nie wesołym stworzeniem ganiającym po lesie, jelenie nie są elementem przyrody leśnej, lecz porożem tworzącym element wystroju. Ludzie nie widzą w tym nic złego; nie widzą nic złego w kłusownikach, w myśliwych, jak na ironię jest prowadzony kalendarz łowiecki, w którym opisane jest np. że dziki można zabijać od 23 marca do 15 maja. Duszejko oburza się, że jest to nielogiczne, że prawo nie broni słabszych, że ludzie posuwają się do czynów okropnych, że nie widzą w zwierzętach istot żywych.

[UWAGA SPOILER] Główna bohaterka jest zrozpaczona postacią władz, księdza, społeczeństwa. W pewnym momencie granice zostają przekroczone, a wszyscy ludzie obojętni na krzywdę, a właściwie jej dokonujący, zaczynają ginąć. Przy ich zwłokach na ogół znajdują się ślady zwierząt. Duszejko na policji przedstawia swoją tezę, że Ci ludzie giną przypadkiem, ale to zwierzęta ich zabijają, że „karma” się odwróciła. Zakończenie historii jest przewrotne, ale porządnie się broni. Całość historii ma kompozycję klamrową.


Po oglądnięciu tego filmu w głowie powstaje wiele pytań, ale wychodzimy także mądrzejsi. Agnieszka Holland przekazuje widzowi, że człowiek się pogubił, że czas się obudzić. To człowiek zezwala na największe zbrodnie takie jak mordowanie, uboje rytualne, skórowanie. Niejednokrotnie robione jest to dla własnej zabawy, pychy, przyjemności. Ludzie nie widzą w tym wszystkim nic złego, bo się przyzwyczaili, bo stało się to naturalne. Jednak jakie jest usprawiedliwienie dla zabijania żywych istot? Ludzi, którzy walczą o życie tych zwierząt skazanych na śmierć traktuje się jak wariatów – to właśnie Duszejko, która roztrzęsiona po tym jak spotyka w lesie konającego dzika, przybiega na policję i zgłasza morderstwo. Policjanci wyśmiewają ją, pani policjant komentuje jej zachowanie: „niezłe ma pani jazdy”. Wielokrotnie w tym filmie podkreślane jest jak bardzo policja izoluje się od zwierząt i od działania w sprawie ich dobrostanu, zrzucają to na fundacje prozwierzęce, które nie mają takich narzędzi w rekach jak policja.
Jedną z bardziej ironicznych scen, jest msza za myśliwych, którą prowadzi ksiądz – myśliwy, twierdzi on, że myśliwi dokarmiają zwierzęta, dbają o nie i regulują ekosystem podczas polowań. Pod amboną położone są zwłoki martwego dzika, zabitego kilka dni wcześniej, który konał w męczarniach. Nad amboną chórek dziecięcy śpiewa pieśń wzywającą na polowanie. Duszejko oburzona przypomina o kłusownikach, o tym, że myśliwi zabijają psy, pozwalają, aby zwierzęta cierpiały i konały przez wiele godzin, zabijają te zwierzęta, których nie wolno. Podczas poprzedniej rozmowy Duszejko zapytała księdza jak do myślistwa ma się przykazanie „Nie zabijaj”, na co ksiądz odpowiada znanym stereotypem, że tyczy się to tylko ludzi. Duszejko oponuje, temat powraca na mszy podczas wzburzenia Janiny. Zostaje ona wyprowadzona przez mężczyzn, „uznana za wariatkę”. Ironia w tej scenie polega na tym, iż ludzie przychodzą do Kościoła, aby się pomodlić, być bliżej Boga, który powiedział, aby nie zabijać, a modlą się za tych, co zabijają i to przy zwłokach zwierzęcia, które konało. Osoba, która stanęła w obronie tej słabszej istoty, po raz kolejny zostaje potraktowana jak wariatka.
Myślę, że jednym z głównych przeslań „Pokotu” jest ukazanie zaburzonego spojrzenia społeczeństwa na to, co jest dobre, prawidłowe, a co nie. Przestaliśmy traktować morderstwa jako coś okrutnego, jeśli nie tyczy się to rasy ludzkiej, przestaliśmy zważać na cierpienie innych, jeśli nie tyczy się to nas. Aż strach się bać do czego za niedługo będziemy zdolni. Skoro ignorujemy krzywdę, morderstwa, cierpienia innych ssaków, jest nam bardzo blisko do rozpoczęcia ignorowania drugiego człowieka. Jest to porażający wniosek, którego nie da się uniknąć po oglądnięciu „Pokotu”. U zwierząt to wyczucie nie jest zaburzone, lgną one do ludzi, którzy są dobrzy, nie robią im krzywdy, np. w scenach, kiedy Duszejko pracuje w warsztacie często odwiedza ją dzik, przychodzi, spaceruje i odchodzi. Nie czuje się zagrożony, nie krzywdzi jej.
Uważam, że zdecydowanie warto oglądnąć film „Pokot”, chociażby po to, aby nie dać się więcej „omamić” stereotypom oraz nauczyć się, że każdy z nas ma własny rozum i jeżeli pomyślimy to jesteśmy w stanie odróżnić dobro od zła i opowiedzieć się po stronie, która nam odpowiada. Nie jest to film lekki, ale zawiera momenty i inteligentnego, i czarnego, i zwykłego poczucia humoru. Cała akcja rozgrywa się w tak pięknym środowisku, że warto iść również po to, aby popatrzeć na piękne kadry.

Weronika Hawryłeczko

Nasi sponsorzy

pkobp

1 Liceum Ogólnokształcące im. ks. Stanisława Konarskiego w Rzeszowie

Copyright © 2015. All Rights Reserved.