MOTTO TYGODNIA 
Tempora mutantur,
et nos mutamur in illis.
"Czasy się zmieniają
i my się wraz z nimi zmieniamy."
Przysłowie łacińskie
 
 
 

I Liceum Ogólnokształcące w Rzeszowie

im. ks. Stanisława Konarskiego

35-030 Rzeszów; 3-go Maja 15

tel. 17 748 28 20  fax. 17 748 28 30

pierwsze w mediach 3

mscloudlogofanpage 1lo

kanal youtube 175

bip190

Archiwum wiadomości

office365info

Klagenfurt - czerwiec 2009r.

KLAGENFURT NAD WÖRTHERSEE (czerwiec 2009)

23 V – Nadszedł wreszcie ten oczekiwany długo wspaniały dzień. Grupka 25 uczniów wraz z trzema nauczycielami miała przez tydzień nacieszyć się wolnością od szkolnych murów i przenieść się w malownicze okolice Wiednia i Klagenfurtu.  Około godziny 6:30 wyjechaliśmy pełni entuzjazmu, z wypiekami na twarzach w oczekiwaniu na spotkanie z naszymi zagranicznymi przyjaciółmi.

Gdy przekroczyliśmy granicę Czechy – Austria, zbudowaliśmy na cześć naszego kraju partnerskiego napis: Austria 

austria
"Austria" (foto.Kamila)


Nasz entuzjazm trochę zmalał pod koniec pierwszego dnia męczącej podróży. Wieczorem zatrzymaliśmy się u przemiłej Polki – pani (X), w Weinsteig. Zmęczeni uczniowie mogli przejść się po wiosce i rozprostować obolałe kości. Spragnieni wrażeń ruszyliśmy poznawać okolicę. Jednakże nic, poza przepięknym zachodem słońca, nie mogło wzbudzić naszego zainteresowania. Wieczorem niektórzy z nas położyli się zmęczeni do łóżek, inni – zwani potocznie nocnymi markami, śpiewali stare, polskie piosenki z nauczycielami przy gitarze, reszta zaś niezmordowanie pilnowała swojej kolejki do łazienki.  Rankiem wypoczęci schodziliśmy tłumnie na śniadanie. Czuliśmy się tam jak w domu, gdyż „szkoła” pani (X) była ostoją polskości ze starymi polskimi książkami, pięknymi sofami, obrazami i popiersiem Piłsudskiego. Aż żal było odjeżdżać. Ale cóż. Czekał na nas „wielki świat”.

Najpierw pojechaliśmy na wzgórze Kahlenberg, z którego to Sobieski zaczął osiecz wiedeńską. Tam znów mieliśmy czas wolny. Część, wraz z nauczycielami, udała się na polską mszę św. Osobiście odniosłam wrażenie, że staruszek - ksiądz wspaniale nadawałby się do filmu „Jasminum” reżyserii Kolskiego. Miał w sobie jakąś siłę połączoną z miłością i prostotą. Inni wykorzystali ten czas na kupienie niezbędnych pamiątek, wypicie kawy, wypoczywanie na leżaku czy też delektowanie się panoramą Wiednia. 

 

panorama Wiednia widziana ze wzgórza Kahlenberg (foto.DaBe)


Następnie wyruszyliśmy do stolicy Austrii. Wszyscy razem doszliśmy do katedry św. Szczepana, skąd każdy mógł wyruszyć dokąd chciał. Otworem stał cały stary Wiedeń. Moja grupa zadbała o pamiątki (znaleźliśmy nawet sklep, gdzie obsługiwały Polki), potem uniknęliśmy przyjęcia zaproszenia na koncert muzyki Mozarta. Najbardziej spodobały nam się kubraczki i peruki uśmiechających się do nas panów. Na każdym rogu można było spotkać postać Sissi lub Mozarta. Wrzuciliśmy drobne monety do fontanny, aby wrócić do Wiednia w przyszłości.

 


katedra św.Szczepana (foto.DaBe)


Po około godzinie wszyscy ponownie spotkaliśmy się w tym samym miejscu, gdzie zaczął się pokaz mimów. Już razem zobaczyliśmy Hoffburg zamek Habsburgów, spotkaliśmy złotego, śpiewającego (!) Mozarta, przeszliśmy się po zaczarowanym ogrodzie różanym, gdzie woń tysięcy kwitnących kwiatów odurzyła nas, następnie popatrzyliśmy na wspaniały ratusz i teatr. Wolnym krokiem ruszyliśmy w drogę ku parlamentowi, gdzie zrobiliśmy sobie grupowe zdjęcie.  Tutaj spotkaliśmy pierwszego grajka – grał niezapomnianego walca z „Nocy i dni”! Czyżby kolejny Polak? Po trudach dnia udaliśmy się do autobusu i stąd mieliśmy pojechać do Schonbrunnu, jednego z ulubionych zamków cesarzowej Sissi.  Powoli narastała w nas adrenalina. Niektórzy, w tym ja, nie wiedzieli, kto będzie ich gospodarzem.  Dojechaliśmy około godziny 21. Zostaliśmy przedstawieni naszym gospodarzom i pojechaliśmy do ich domów. 

 


pod parlamentem (foto.DaBe)


Następnego dnia wszyscy mieliśmy wspólne zajęcia w szkole, uczestniczyliśmy też w ewakuacji przeciw bombowej, a potem większość z nas wybrała się nad jezioro Wörthersee, korzystając z wyśmienitej, słonecznej pogody. Pod wieczór zaczęła się burza, więc część z nas pojechała do domu, część spędziła wieczór, grając w kręgle i w bilard.

 


pod "EuropaGymnasium" 


We wtorek wszyscy uczniowie oczywiście zadzwonili do mam i złożyli im życzenia z okazji Dnia Matki. W tym dniu pojechaliśmy do  opactwa benedyktynów w Sanct Paul, gdzie mieści się muzeum. Potem można było pójść do miasteczka bądź wspiąć się na górę i podziwiać piękny widok. Kolejnym etapem naszej podróży była jaskinia w Griffen. Stała temperatura 8 stopni zrobiła swoje i czuliśmy się tam jak w bardzo mocno klimatyzowanym pomieszczeniu.

 


opactwo w Sanct Paul

 

W kolejnym dniu pomaszerowaliśmy grzecznie do ratusza, gdzie odbyło się spotkanie z wysłanniczką burmistrza. Wypiliśmy sok pomarańczowy za pomyślność naszego pobytu w Klagenfurcie, otrzymaliśmy maskotki – smoki, które są symbolem Klagenfurtu. Po zakończonym spotkaniu przemiła pani przewodnik oprowadzała nas po mieście, opowiadając o historii jego mieszkańców. Po dokładnej analizie sali herbowej sejmu krajowego zostaliśmy zaproszeni na obiad przez burmistrza. Dzień zapowiadał się fantastycznie z wyjątkiem jednej kwestii - pogoda nie dopisywała – cały czas padał deszcz. Jak na złość pojechaliśmy później do muzeum Minimundus, gdzie na wolnym powietrzu znajdują się miniaturki słynnych budowli, takich jak: Watykan, Opera w Sydney, Big Ben, La Sagrada Familia, Taj Machal, Statua Wolności, wieża Eiffla, a także poruszające się rakiety, pociągi, kolejki oraz wiatraki. Ledwie po 20 minutach wszyscy byli przemoczeni do suchej nitki.

 

 

(WSPÓŁCZEŚNI JASKINIOWCY : "prawda, że nam do twarzy w tych kaskach?")

 

Następny dzień przyniósł polepszenie się pogody. Pojechaliśmy podziwiać widoki na Pyramidenkogel, skąd podziwialiśmy wielkość jeziora Wörthersee i bliskość gór. Potem zahaczyliśmy o Venden, gdzie uczniowie mieli czas wolny. Potem pojechaliśmy obejrzeć stadion z Mistrzostw Europy 2008, gdzie Polska przegrała. Nie przeszkadzało nam to, w rozleniwianiu się i żartowaniu. Wszyscy cieszyliśmy się słońcem i z żalem myśleliśmy o dniu kolejnym, czyli o podróży powrotnej do Polski.

 

red.DaBe

1 Liceum Ogólnokształcące im. ks. Stanisława Konarskiego w Rzeszowie

Copyright © 2015. All Rights Reserved.