MOTTO TYGODNIA 
Patriam amamus non quia magna,
sed quia nostra.
"Ojczyznę kochamy nie dlatego, że jest wielka, ale ponieważ jest nasza."Znalezione obrazy dla zapytania flaga polski powiewająca gif
Lucius Annaeus Seneca 
 

I Liceum Ogólnokształcące w Rzeszowie

im. ks. Stanisława Konarskiego

35-030 Rzeszów; 3-go Maja 15

tel. 17 748 28 20  fax. 17 748 28 30

pierwsze w mediach 3

mscloudlogofanpage 1lo

kanal youtube 175

Archiwum wiadomości

office365info

Filia czy Sekcja I Liceum przy ulicy Pułaskiego 11 w Rzeszowie?

Tadeusz Ochenduszko

                                    Filia czy Sekcja I Liceum przy ulicy Pułaskiego 11 w Rzeszowie?

      W autonomicznej Galicji, podobnie jak w całej monarchii austrowęgierskiej, odpowiednikami współczesnych liceów były gimnazja. Dzieliły się na niższe – czteroklasowe i wyższe – ośmioklasowe. W pierwszych latach swojego istnienia gimnazjum niższe mogło być nieskompletowane i liczyć jedną, dwie lub trzy klasy. Podobnie, w okresie przekształcania gimnazjum niższego w wyższe, szkołę nazywano wyższą, ale była ona nieskompletowana i liczyła najpierw pięć, a później sześć i siedem klas. Optymalnym modelem, dającym najlepsze warunki do pracy z młodzieżą, było ośmioletnie gimnazjum liczące osiem oddziałów. Taka sytuacja występowała dość często na początku okresu autonomicznego. Z czasem przybywało chętnych do podjęcia nauki spełniających wymagania egzaminacyjne. W związku z tym zaczęto dzielić klasę pierwszą, a po jakimś czasie drugą i następne, na oddziały równoległe, zwane też równorzędnymi lub paralelnymi (paralelkami). Szkoły mogły zatem liczyć np. 8 klas i 3 oddziały równoległe, czyli 11 oddziałów, czy też 8 klas i 4 oddziały równoległe, tzn. 12 oddziałów.

     Powiększanie szkoły o jeden oddział niekoniecznie odbywało się co rok, gdyż klasy niższe, tj. od pierwszej do czwartej, traktowane były jako selekcyjne. Poza tym pewna grupa młodzieży zadowalała się czterema klasami, gdyż po ich ukończeniu była szansa na podjęcie pracy niższego urzędnika na prowincji. Inna grupa przenosiła się do seminariów nauczycielskich, ukończenie których dawało prawo do nauczania w szkołach ludowych pospolitych. Wspomniane kwestie spowalniały powiększanie gimnazjów, ale nie były w stanie zablokować tego procesu. Po jakimś czasie niektóre gimnazja liczyły 8 klas i 16 lub więcej oddziałów, a każda klasa była co najmniej dwuoddziałowa. Biorąc pod uwagę skuteczność pracy pedagogicznej, taką placówkę oświatową należało podzielić na dwie.

      Pojawiały się jednak przeszkody. Często był to brak oddzielnego budynku, który pomieściłby 8 nowych zespołów klasowych. Niekiedy przeszkodą mógł być niedostatek odpowiedniej liczby profesorów i nauczycieli na rynku pracy. Na początku okresu autonomicznego w każdym gimnazjum musiało być ich co najmniej 11 wraz z dyrektorem, a później podwyższono normę do 12. W ramach jednej szkoły z większą ilością oddziałów można było natomiast zatrudnić więcej zastępców nauczycieli (suplentów), których pensje były znacznie niższe. Oczywiście chcąc uzupełnić niedobór profesorów i nauczycieli, należało stawiać mniej przeszkód przy awansie zawodowym, ale zarówno władze państwowe w Wiedniu, jak i autonomiczne we Lwowie, prowadziły oszczędną politykę finansową. Nowa placówka musiałaby mieć dyrektora, którego pensja była dość wysoka, a ponadto przysługiwało mu mieszkanie służbowe lub ekwiwalent pieniężny w razie jego braku. Taniej przecież było przyznać jakiś skromny dodatek dyrektorowi placówki z większą liczbą oddziałów, a przez to i uczniów, zmniejszyć liczbę jego godzin lekcyjnych lub zwolnić z prowadzenia wykładów. Z tych to między innymi powodów, na krótko przed wybuchem I wojny światowej, w Galicji było kilkanaście gimnazjów, które, gdyby brano pod uwagę dobro młodzieży, powinny być podzielone na dwa.

     Zdarzało się jednak, że w miastach stołecznych, tj. we Lwowie i Krakowie oraz w miastach średniej wielkości: m.in. w Przemyślu, Stanisławowie, Tarnopolu, Tarnowie myślano strategiczne. Po utworzeniu oddziałów równoległych w klasie pierwszej i drugiej, podejmowano decyzję, że będą one zalążkiem nowej szkoły i powoływano ich kierownika. W języku urzędowym nazywano to oddziałami równoległymi (równorzędnymi) z oddzielnym kierownictwem. Na co dzień skracano tę nazwę i mówiono – oddziały równoległe (równorzędne). Bezpośrednim przełożonym ich kierownika był dyrektor. Kierownikowi zależało, aby w krótkim okresie przekształcić te oddziały w samodzielny zakład i zostać jego dyrektorem. Po dwóch lub trzech latach zmieniano zwykle nazwę „oddziałów równorzędnych z oddzielnym kierownictwem” na „filię”. W życiu codziennym nazwy „oddziały równorzędne” i „filia” używane były zamiennie. Proces przekształcania oddziałów równorzędnych (filii) w oddzielną placówkę oświatową zwykle nie trwał dłużej niż 8 lat. Przez ten czas w władze lokalne podejmowały działania, aby w momencie powstania nowej szkoły lub niewiele później miała ona własny gmach. W pierwszych latach funkcjonowania filii część klas miała zajęcia w budynku macierzystym, a część, albo też wszystkie, w wynajętym, bądź wynajętych, lokalach.

    Taki sposób tworzenia nowych szkół można nazwać pączkowaniem. Miał on swoje zalety. Do powstania oddzielnego gimnazjum i powołania jego dyrektora konieczne były decyzje cesarza. Monarcha, nie chcąc firmować swoim autorytetem nie do końca przygotowanych działań, nie wydawał zgody, jeżeli nie były dopięte na ostatni guzik na przykład kwestie lokalowe. Natomiast pozwolenie na tworzenie oddziałów równoległych i filii wydawała Rada Szkolna Krajowa. Jej członkowie pochodzili z Galicji, rozumieli specyfikę prowincji, możliwości finansowe miast i powiatów i skłonni byli do wydawania pozwoleń warunkowych. Zakładali, że jeżeli jeden z wymogów niezbędnych do powstania filii nie jest spełniony, to lokalna społeczność uzupełni braki w najbliższym czasie. Do kompetencji RSK należało powoływanie kierowników, których dodatek był niższy od dyrektorskiego, a ponadto nie przysługiwało im prawo do służbowego mieszkania lub ekwiwalentu z powodu jego braku. Byli zatem urzędnikami tańszymi. Jak już wspomniano, filia powiększała się o nowe klasy przez kilka lat, a w tym okresie władze lokalne miały czas na spełnienie wszystkich warunków, które były niezbędne do uzyskania cesarskiej zgody na przekształcenie filii w samodzielny zakład.

     Na początku okresu autonomicznego w większości budynków, w których znajdowały się gimnazja, można było ulokować 8 oddziałów. Obiekty wznoszone w dwóch ostatnich dziesięcioleciach XIX w. planowane były z myślą o przyszłości na przykład na 12 oddziałów. Już po kilku latach okazywało się, że nie są w stanie pomieścić powiększającej się liczby zespołów klasowych. Podejmowano działania doraźne, takie jak adoptowanie magazynków szkolnych i pomieszczeń dla dozorców na potrzeby dydaktyczne. Za zgodą RSK wprowadzano do jednej sali dwa oddziały tej samej klasy na zajęcia z przedmiotów, które uznano za mniej ważne. Te działania pozwalały na pomieszczenie w budynku 1 – 2 oddziałów więcej. Wprowadzenie systemu dwuzmianowego w okresie jesiennym i zimowym nie było wtedy możliwe, gdyż sale dydaktyczne nie miały oświetlenia elektrycznego.

    Napór edukacyjny młodzieży musiał w końcu spowodować, że zaczęto wynajmować pomieszczenia w kamienicach mieszczańskich. Starano się, aby były one na tej samej ulicy co szkoła lub w pobliżu. Zaznaczyć należy, że cesarsko-królewskie gimnazja były wtedy ważnymi obiektami państwowymi i znajdowały się w centrach miast, często przy reprezentacyjnych ulicach. Wynajmowane lokale, pomimo że nie spełniały wszystkich wymogów niezbędnych do pracy z młodzieżą, były zatem dość drogie. Nie było jednak alternatywy, gdyż pomieszczenia odleglejsze od centrum absolutnie nie nadawały się na cele dydaktyczne, a warunki w nich panujące urągały ówczesnym standardom. Korzystna sytuacja była wtedy, jeżeli właściciel kamienicy gotów był udostępnić najpierw jedno pomieszczenie, za rok – dwa, a w kolejnych latach – następne. W innym przypadku sytuacja zmuszała do wynajęcia kolejnych pokoi u innego właściciela. Z posiadaczami realności podpisywano umowy zarówno jednoroczne jak i wieloletnie.

    W wynajętych lokalach jeden oddział uczył się cały tydzień w tym samym pokoju. Dzięki temu młodzież nie wędrowała z budynku do budynku. Każdy nowo wynajęty budynek nazywany był sekcją. Sekcją nazywano też oddział klasowy lub kilka oddziałów, które uczyły się w oddzielnym gmachu. Szkoła mogła mieć jedną lub kilka sekcji. Każda z nich posiadała swojego opiekuna dydaktycznego, nazywanego też nadzorcą. Nadzorcę sekcji mianował zwykle dyrektor i informował o swojej decyzji Radę Szkolną Krajową. Jeżeli sekcja składała się z jednego oddziału, to nadzorcą był jego gospodarz (tak nazywano wtedy wychowawcę), jeżeli z kilku oddziałów – to jeden z gospodarzy. Funkcja opiekunów sekcji nie była powierzana na zbyt długo. Zwykle było to zadanie doraźne i opiekunowie zmieniali się co rok lub dwa.

    Jeżeli stosunki pomiędzy władzami lokalnymi i dyrektorem a wynajmującym realność były poprawne, sekcja mogła funkcjonować kilka, a czasem nawet kilkanaście lat. Optymalnym rozwiązaniem było, jeżeli właściciel wynajmował cały dom. Natomiast, gdy użyczał tylko część, a pozostałe pomieszczenia przeznaczał na inne cele, to często dochodziło do nieporozumień i kolizji interesów. Po roku lub dwóch latach trzeba było wynająć inny obiekt o innej kubaturze, umieścić w nim inną ilość oddziałów, co powodowało, że faktycznie jedna sekcja ulegała likwidacji, a na jej miejsce powstawała inna.

    Jeżeli wszystkie oddziały szkolne często zmieniały lokale, to obowiązywała zasada, że budynkiem głównym jest ten, w którym znajduje się gabinet dyrektora. Pozostałe były sekcjami, nawet jeżeli budynek sekcyjny miał więcej pomieszczeń niż ten, w którym urzędował dyrektor.

    Sekcje szkolne funkcjonowały w wielu miastach, m.in. w Brzeżanach, Dębicy, Drohobyczu, Gorlicach, Jarosławiu, Kamionce Strumiłłowej, Kołomyi, Rzeszowie, Stanisławowie i Tarnopolu. Zdarzało się, że powstawały w zakładach filialnych. Jeżeli w rozrastającej się filii co roku przybywały dwa lub trzy oddziały klasy pierwszej, to nie mogła się ona pomieścić w jednym gmachu. Wtedy jej kierownik, za zgodą dyrektora macierzystego gimnazjum i Rady Szkolnej Krajowej wynajmował dodatkowy budynek. Bywało też i tak, że dyrektor gimnazjum i kierownik filii działali wspólnie. Wydzierżawiali większą realność i umieszczali w niej kilka oddziałów z zakładu macierzystego i kilka z filii.

    W autonomicznej Galicji w codziennych rozmowach na sekcje szkolne mówiono czasem filie. Być może po to, aby podnieść ich rangę. W tekście pisanym, aby uniknąć powtórzeń, określeń tych używano zamiennie. Należy jednak pamiętać, że z prawnego punktu widzenia filie były zalążkami nowych szkół i miały swojego kierownika. Natomiast nazwa sekcja odnosiła się do oddziałów klasowych, umieszczonych czasowo w oddzielnym budynku, nad którymi powierzono nadzór jednemu z nauczycieli.

    Patrząc na doświadczenia historyczne i biorąc pod uwagę piękno ojczystego języka, to lepszą nazwą dla części budynku przydzielonego czasowo w użytkowanie dla uczniów I Liceum w Rzeszowie jest filia. Natomiast z prawnego punktu widzenia należy zadać pytanie: czy kiedykolwiek z oddziałów uczących się w tym obiekcie wykiełkuje nowa szkoła? Jeżeli nie lub na razie nie jest to planowane, to od strony urzędowej, bardziej właściwą nazwą jest sekcja.

1 Liceum Ogólnokształcące im. ks. Stanisława Konarskiego w Rzeszowie

Copyright © 2015. All Rights Reserved.