MOTTO TYGODNIA 
 Omne ignotum pro magnifico.
"Wszystko, co nieznane,
wydaje się wspaniałe."
 Publius Cornelius Tacitus

I Liceum Ogólnokształcące w Rzeszowie

im. ks. Stanisława Konarskiego

35-030 Rzeszów; 3-go Maja 15

tel. 17 748 28 20  fax. 17 748 28 30

pierwsze w mediach 3

mscloudlogofanpage 1lo

kanal youtube 175

Archiwum wiadomości

office365info

"Pan Tadeusz czyli ostatni zajazd na Litwie"

Recenzja spektaklu pt. "Pan Tadeusz czyli ostatni zajazd na Litwie", w reżyserii Mikołaja Grabowskiego - Stary Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie

pantadeusz500Spektakl jest bardzo nowatorką sztuką, gdzie klasyka znanego nam z lektury szkolnej poematu Mickiewicza przenika się z motywem uwspółcześnienia i nadania swego rodzaju akcentów skeczowych utworowi epoki romantyzmu. Mimo, że dzieło spotkało się z liczną krytyką, osobiście uważam, że sztukę tą można określi mianem „dobrego teatru”, gdzie mamy okazję podziwiać wspaniałą grę aktorską takich wybitnych polskich aktorów jak np. Jan Peszek (Wojski), Krzysztof Globisz (Sędzia) czy Tadeusz Huk (Gerwazy), a także ciekawą interpretacją epopei Mickiewicza w sposób znacznie odbiegający od stereotypów.

 

Punktem wyjścia wspomnianej wyżej inscenizacji Grabowskiego jest nieustanne pielgrzymowanie Polaków do wyśnionej i utęsknionej ojczyzny – Polski. Bohaterowie poszukujący swojego patriotycznego sacrum jako współcześni pielgrzymi odbywają podróż w głąb narodowej duszy, mitycznej Ojczyzny. Teraźniejszość staje się dla nich ucieczką do być może lepszej, lecz utopijnej przyszłości, która pozostaje mimo ich przekonania jedynie niespełnionym marzeniem. Z takim właśnie akcentem rozpoczyna się owy spektakl.

Ubrani w strojach „na co dzień” aktorzy razem kilkakrotnie przechodzili przez scenę śpiewając jednocześnie fragmenty z Epilogu. Co istotne w pierwszej części scenicznej adaptacji, mającej charakter bardzo współczesny ze względu na gesty, stroje i sposób mówienia, bohaterowie wypowiadają kwestię poematu w taki sposób, że widzowie nabierają wrażenia, iż jest to mowa współczesna. Można było również dostrzec nieodłączny akcent humorystyczny co uwypuklała zaskakująca scena, w której ksiądz Robak recytował swoje teksty po prostu rapując…

Dopiero w drugiej części spektaklu kostiumy grających już w pełni odzwierciedlały postacie mistrza polskiego pióra. Inscenizację kończyła śmierć księdza Robaka - czyli Jacka Soplicy i mający ku temu miejsce pochód, zgromadzonych wokół zmarłego, wszystkich bohaterów spektaklu, trzymających w dłoniach zapalone świece. W istotnej dla utworu scenie swym kunsztem aktorskim mógł popisać się grający księdza Roman Gancarczyk, który zawodowo spełnił się w swojej roli. Widzowie byli w stanie poczuć, że zyskujący przebaczenie Gerwazego Soplica, odszedł z pełnej miary świadomością wypełnionej przez siebie misji i względem Boga i ojczyzny.

W osobistym odczuciu uważam, że spektakl był warty oglądnięcia, aczkolwiek brakowało mi scen (istotnych dla dzieła Mickiewicza), których Grabowski pominął – brak inwokacji, ukazania przemarszu wojsk napoleońskich przez Litwę czy tradycyjnego i wieńczącego dzieło – tańca poloneza.

Co więc tak naprawdę miał na celu przekazać nam owy spektakl?

Sądzę, że sposób konstrukcji dzieła taki, a nie inny w zamyśle reżysera ma na celu przybliżyć widzom (w szczególności młodym) tematykę utworu Mickiewicza ze zwróceniem szczególnej uwagi na różnorodność zawartych w nim motywów, barwność wątków, a przede wszystkim ponadczasowość polskiego dzieła.

Weronika Wojturska

1 Liceum Ogólnokształcące im. ks. Stanisława Konarskiego w Rzeszowie

Copyright © 2015. All Rights Reserved.